Galeria 65

Sztuka kolekcjonowania fotografii

02

Tomek Sikora, Alfons Skowronek Eks-hibicjonista

O wystawie

Tomek Sikora

Tomek Sikora, Centre Pompidou

Powiedzieć w jakich miejscach Alfons Skowronek pokazywał swoje prace, to powiedzieć stanowczo zbyt mało. To po prostu artysta, który pokazuje się na świecie. Tylko nie u nas, powie zaraz ten czy ów. I będzie miał rację. Bo AS pokazywał się w miejscach, o których większość naszych artystów może tylko pomarzyć.

Dlatego dziś mamy prawo zapytać: jak to się dzieje, że większości krytyków naszych, a także większości naszej wyrafinowanej publiczności artysta ten wciąż umyka z pola widzenia? Dzisiaj, kiedy AS objechał już cały świat… Kiedy wspominają jego pokazy w takich galeriach jak nowojorska MOMA, Guggenheim, paryskie Centre Pompidou, Louvre, czy Sydney Nationale Museum (ale też, co trzeba zaznaczyć, w naszej rodzimej Zachęcie); gdy żywa jest wciąż pamięć o nim w marmurowych salach Watykanu, w rozgrzanym afrykańskim słońcem Tunisie i w kolebce europejskiej kultury, odwiecznym jasnym Akropolu. Wszędzie tam dzieła pokazywane przez Alfonsa Skowronka budziły żywą reakcję, a on sam w swoim zniszczonym skórzanym płaszczu, z tajemniczym aborygeńskim uśmiechem na ustach nie pozostawiał obojętnym nikogo spośród publiczności. Nawet ci, przyznajmy to, niejednokrotnie znużeni i zobojętniali na sztukę, bo od wieków strzegący jej - wartownicy, strażnicy i opiekunowie, ci na pierwszej linii w służbie Sztuki, którzy niejedno już wiedzieli, nawet oni nie pozostali obojętni wobec naszego, podkreślmy to jeszcze raz wyraźnie, artysty i jego dzieł. Wystarczyło, że rozchylił swój traperski płaszcz i pokazał, co tym razem pod nim przyniósł - reakcja była zawsze jedna: wystawiano go. Zawsze na zewnątrz, zawsze do ludzi.

Trudno w niewielu słowach scharakteryzować jego twórczość. Ale na pytanie, co jest siłą tego artysty, co sprawia, że pokazuje w tak renomowanych miejscach, odpowiedź mam jedną: to odwaga. Pozbawione kompleksów stawanie w szranki z najlepszymi, parcie Skowronka do konfrontacji, nie uchylanie się od niej. I nie trzeba szukać tu mądrych terminów, żadnych izmów, czy azmów, acji czy ocji…

Domem artysty stały się światowe galerie, nic więc dziwnego, że tam pokazuje. Może i u nas przyjdzie na to pora. Mam cichą nadzieję, że ta wystawa da początek szlachetnej modzie na Skowronka. Wystawiajmy go, kiedy tylko coś pokaże. Wystawiajmy nawet wtedy, gdy na dworze wicher i mróz. Niech pokazuje i u nas, śmiało i bez kompleksów, jak zawsze.

Miłosz Skarga-Michalski
red. nacz. kwartalnika „otofoto.art.pl”
© MMVIII Galeria 65 / Created by Maciej Ratajski